OPINIA

Strefy mogą dostać wsparcie z Banku Światowego

13 maja 2015


Douglas Zhihua Zeng

Przyszłością stref ekonomicznych są Inwestycje w nowe technologie stawiające na ekologię.

Wartość wszystkich inwestycji zrealizowanych w specjalnych strefach ekonomicznych (SSE) na terenie Polski przekroczyła w końcu ub. tygodnia 104,35 mld złotych. Według Ministerstwa Gospodarki średni przyrost inwestycji wynosi 215 zł na sekundę. To oznacza, że każdego dnia zainwestowane nakłady rosną o prawie 18,6 mln zł. To tempo może jednak osłabnąć, bo ulgi podatkowe w strefach w ub. roku zmalały. A same strefy będą musiały się zmienić. Według Banku Światowego ich przyszłością będzie rozwijanie produkcji technologicznie zaawansowanej, nastawionej na ekologię, wspieranej działalnością badawczo-rozwojową.

- Niektóre polskie strefy mogą pochwalić się imponującymi wynikami, ale powodzenie pomocy publicznej doprowadziło do fragmentaryzacji stref i uzależnienia się firm od ulg podatkowych - stwierdza w rozmowie z „Rzeczpospolitą" starszy ekonomista w Banku Światowym Douglas Zhihua Zeng.

Jego zdaniem dla podniesienia konkurencyjności stref trzeba zmienić ich strukturę. Należałoby odejść od stref z pojedynczym zakładem na rzecz kilku wielkich stref wielofunkcyjnych z korzystnym otoczeniem dla biznesu. Takim, które zapewnia przejrzyste prawo, dobrą infrastrukturę, wysoko kwalifikowanych pracowników oraz wysoki poziom usług publicznych.

- Takie strefy mogłyby służyć jako poligon doświadczalny dla przyszłych reform gospodarczych - uważa Zeng.

Przyszłością SSE mogą być więc przemysłowe ekoparki, promujące technologie przyjazne dla środowiska oraz zaawansowaną produkcję. Także parki naukowe lub ośrodki usługowe skoncentrowane na działalności badawczo-rozwojowej, innowacjach technologicznych i usługach w dziedzinach takich jak informatyka i telekomunikacja, finanse, konsulting itp. Same strefy powinny funkcjonować w miejscach, gdzie problemów rynkowych lub ograniczeń nie da się usunąć. A w ich tworzenie powinien się angażować kapitał prywatny.

- Na świecie strefy powstają nie tylko poprzez działania administracji rządowej, ale także w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego - podkreśla Zeng.

O ile system PPP rozwija się w Polsce z dużymi oporami, o tyle parków promujących nowoczesne i proekologiczne technologie przybywa. Rozwijają się także klastry branżowe, tworzone przy udziale stref, wyższych uczelni i przedsiębiorców. Przykładem jest Dolnośląski Klaster Motoryzacyjny utworzony przez strefę legnicką, Politechnikę Wrocławską, PAIIZ oraz firmy z sektora samochodowego.

Rośnie także wsparcie dla edukacji nastawionej na zaspokojenie potrzeb firm w strefach. W styczniu do ustawy strefowej dodano zapis o konieczności wspierania przez SSE szkolnictwa zawodowego. A w kwietniu w strefie krakowskiej zainicjowano powołanie klastra edukacyjnego.

- Nie ma potrzeby nadmiernego inwestowania w laboratoria w szkołach, jeśli uczniowie mogą odbywać staże i praktyki w firmach - zapowiedziała członek zarządu Krakowskiego Parku Technologicznego Halina Kurtyka. Podobne klastry działają m.in. w strefach legnickiej, wałbrzyskiej i kamiennogórskiej.

- Jeśli kierunki edukacji będą dopasowane do potrzeb rynku, efekty zobaczymy już za trzy lata -twierdzi wiceminister gospodarki Ilona Antoniszyn-Klik.

Ważna ma być także aktywizacja gospodarcza obszarów wzdłuż nowych dróg ekspresowych. Pierwszy taki projekt obejmie tereny wokół budowanej trasy S3. Bierze w nim udział pięć stref: legnicka, kostrzyń-sko-słubicka, wałbrzyska, pomorska i kamiennogórska.

Według Zenga polskie strefy szukając możliwości rozwoju, mogłyby sięgnąć po wsparcie Banku Światowego. Może to być pomoc techniczna obejmująca analizy, szkolenia i doradztwo. Kolejna kategoria to pożyczki inwestycyjne. - Oferujemy też wsparcie na rozwój w formie środków przekazywanych do budżetu państwa, z przeznaczeniem na reformy instytucjonalne - mówi ekonomista BŚ. 




Api
Api