OPINIA

Polska musi dawać drugą szansę swoim przedsiębiorcom

24 stycznia 2013


Xavier Devictor



Henry Ford, zanim osiągnął sukces jako przedsiębiorca, poniósł porażkę. W 1901 roku jego pierwsza firma zbankrutowała z powodu błędów w zarządzaniu i wysokich kosztów produkcji. Mimo to, zaledwie dwa lata później założył Ford Motors Company, a tym samym stworzył współczesny przemysł motoryzacyjny, zrewolucjonizował procesy produkcji i stał się jednym z najlepszych, odnoszących największe sukcesy przemysłowców swojego pokolenia.

Bankructwo nie jest grzechem. Często wynika z przyczyn, na które pojedynczy przedsiębiorca nie ma wpływu: spadek popytu, kryzys finansowy, pojawienie się nowego konkurenta …  Czasem bywa konsekwencją uczciwych pomyłek przedsiębiorców, którzy bardzo się starali, ale nie odnieśli sukcesu; tak było w przypadku młodego Henry’ego Forda. Bankructwo zawsze jest tragedią dla przedsiębiorcy, dla pracowników oraz niektórych wierzycieli. Jest to tragedia, która może zakończyć się olbrzymimi stratami, ale może też być platformą do odbicia się. 

Bankructwo jest jednym z elementów funkcjonowania zdrowej gospodarki rynkowej. Firmy się rodzą, rozwijają, a potem umierają – i są zastępowane nowymi. Rozwój gospodarki jest niemal organiczny, kolejne generacje firm przechodzą kolejno fazy rozwoju i schyłku, a potem zastępowane są przez nowe generacje oferujące inne, często bardziej wyrafinowane, produkty.  Wyzwanie tkwi w tym, by zapewnić, że ten proces destrukcji i tworzenia będzie jak najefektywniejszy i możliwie bezbolesny.

Ważną rolę odgrywa tu prawo upadłościowe i „programy drugiej szansy”. W dużym stopniu decydują one o tym, czy po ogłoszeniu upadłości spółki i przedsiębiorcy będą mogli zacząć nowe życie – czy też nie. A to z kolei decyduje o tym, jakie ryzyko gotowi są podejmować uczestnicy procesów gospodarczych – zarówno przedsiębiorcy jak i kredytodawcy.  Jak wygląda w tym kontekście sytuacja Polski ?

Polskie prawo i procedury upadłościowe muszą odejść od likwidacji firm i przestawić się na ułatwianie ich restrukturyzacji – zgodnie z niedawnymi rekomendacjami sędziego Janusza Płocha i komisji, której przewodniczył. Jest to konieczne, ponieważ obecny system nie pomaga gospodarce: spośród 28,000 firm które złożyły wniosek o upadłość w siedmiu największych miastach Polski w latach 2005 - 2012, tylko 3% zostało poddane restrukturyzacji – w krajach rozwiniętych ten odsetek jest znacznie wyższy. Wyobraźmy sobie tylko, ile miejsc pracy można było uratować! 

Polska musi również dawać drugą szansę swoim przedsiębiorcom.  Oczywiście, nie wszyscy przedsiębiorcy którzy doświadczyli plajty wybiją się później na sukces. Błędem jest jednak stygmatyzacja osób, które próbowały coś osiągnąć i nie udało im się. Co więcej, niektórzy z „aniołów biznesu” z Doliny Krzemowej specjalizują się we wspieraniu przedsiębiorców, którzy mają za sobą doświadczenie bankructwa – ponieważ postrzegani są oni jako rokujący większe szanse na sukces niż ci, którzy nie odebrali jeszcze lekcji życia. 

W dawnych czasach oczekiwano od bankruta, że strzeli sobie w łeb. Gdyby takie praktyki panowały w Stanach, świat prawdopodobnie nigdy nie usłyszałby o Henrym Fordzie, ani H.J. Heinzu (zbankrutował w roku 1875, przed wynalezieniem ketchupu w 1876 r.), Miltonie Hershey’u  (zbankrutował w 1882 r., przed rozpoczęciem produkcji swoich słynnych czekoladek w 1900 r.), czy Walcie Disney’u  (zbankrutował w 1923 r. przed stworzeniem Myszki Miki w 1928 r.)…   Aby dążyć do sukcesu w XXI w, Polska musi stymulować przedsiębiorczość i innowacje.  I jedno i drugie wiąże się z ryzykiem i wielu poniesie porażkę. Ale to nie grzech – i zarówno przedsiębiorstwa jak i przedsiębiorcy powinni dostać drugą szansę. 

Rząd ogłosił niedawno plany kompleksowej nowelizacji prawa upadłościowego, a także uruchomienie nowego programu drugiej szansy.  Reformy te stanowią ważny krok we właściwym kierunku.  Powinny zostać przeprowadzone i efektywnie wdrożone.


Kontakty medialne
W Warszawie
Anna Kowalczyk
tel : + 48 605 282 998
akowalczyk@worldbank.org

Api
Api